Motonews: Jeszcze tylko miesiąc do sezonu!
Co dalej z amerykańską legendą H-D? MV Agusta podnosi poprzeczkę. Ducati „Formula 73”. Rekordy rejestracji motocykli!
Jeszcze 32 dni
32 dni. Serio, odliczam. Nie dlatego, że nie mam co robić zimą. Po prostu wiem, jak zmienia się świat, kiedy w kalendarzu pojawia się marzec, a kierowcy są trochę mniej przerażeni faktem, że wsiedli “za kółko”.
32 dni. To najbardziej irytujący okres w roku. Jeszcze nie pora wyciągać sprzęt, ale głowa już pracuje w trybie sezonowym. Przeglądam ogłoszenia, czytam testy, planuję dalsze wyjazdy. Zastanawiam się, czy w tym roku zrobię te wycieczki, których nie zdążyłem zrealizować w poprzednim sezonie, czy może znowu coś zostanie na “za rok”.
32 dni. Jeszcze za wcześnie na spontaniczną rundkę po pracy, ale już wystarczająco blisko, żeby sprawdzić ciśnienie w oponach i zamówić nowe rękawice. Jeszcze nie ma warunków, a już by się chciało! Ktoś czeka na odbiór nowego motocykla (ja!), kolega robi przegląd, żeby go sezon nie zaskoczył, koleżanka planuje szkolenie a torze.
32 dni. Te ostatnie tygodnie zawsze są o czekaniu, o tęsknocie, o czasie, który staramy sobie jakoś “zająć”, żeby dotrwać do pierwszej jazdy. Teraz trwa ten najintensywniejszy okres przygotowań, do pierwszego przekręcenia kluczyka w stacyjce.
32 dni. Optymista powie, że wiosna już blisko, pesymista spyta czemu tak daleko, a realista zastanowi się, czy ma już wszytko n ten sezon, czy może coś trzeba uzupełnić w motocyklowej szafie.
32 dni. To chyba nie dużo?
Co dalej z amerykańską legendą?
Harley-Davidson z jednej strony krytykowany za brak modeli “entry bike”, z drugiej za ewentualne odstępstwa od swojego dziedzictwa. Nie jest łatwo legendarnej marce stać w takim rozkroku.
Gdzies w Milwaukee ktoś w końcu zdecydował, że nie będzie ani małego, ani taniego wejścia w świat H-D ale za to… nie będzie też modeli elektrycznych.
W tle mamy presję sprzedażową, wahania popytu i coraz ostrzejszą konkurencję – zarówno ze strony marek azjatyckich, jak i producentów, którzy agresywnie wchodzą w segment elektryczny. Logika podpowiadałaby: obniżyć próg wejścia, przyciągnąć młodszych klientów, zagrać ceną. Harley wybiera inną drogę.
Strategia jest prosta i bezkompromisowa Harley jest marką premium dla doświadczonych motocyklistów. Zamiast budować budżetowe modele, które rozwodniłyby DNA marki, producent chce utrzymać dawny wizerunek zachowując konserwatywną linię modelową. Jeśli pojawi się elektryczny Harley, ma być pełnoprawnym Harleyem – mocnym, dopracowanym i odpowiednio wycenionym. Nie sprzętem na start.
To ruch ryzykowny, ale spójny. Harley od lat sprzedaje nie tylko motocykl, lecz także styl życia, mitologię i przynależność do pewnej kultury. Tego nie da się tanio i szybko zmienić.
Problem w tym, że rynek się zmienia. Młodszy klient nie zaczyna od dużego V-twina, tylko od czegoś lżejszego, tańszego, bardziej uniwersalnego. Jeśli amerykanie nie przyciągną tego początkującego klienta, zrobi to kto inny.
Z drugiej strony – historia pokazuje, że Harley najlepiej radzi sobie wtedy, gdy przestaje próbować być kimś innym. Próby „dogonienia trendu” kończyły się różnie. Konsekwentne budowanie tożsamości – zazwyczaj lepiej.
W najbliższych latach zobaczymy więc ciekawy test: czy w świecie downsizingu, elektryfikacji i presji cenowej ikonie amerykańskiego motocyklizmu wystarczy siła marki, by dalej grać w swojej lidze – bez schodzenia poziom niżej?
Jedno jest pewne: Harley nie zamierza walczyć o każdego klienta. Chce walczyć o „swojego”.
Dlaczego te modele tak słabo się sprzedają?!
9 modeli, które nie sprzedały się w minionym roku w oszałamiających ilościach, mimo że na papierze wszytko się zgadza. Dobre wyposażenie, moc, marka… A jednak czegoś zabrakło. Zobaczcie jakie modele każdy chciałby mieć, a nikt nie kupuje.
Motocykliści walczą o Nordschleife!
Fanom motocykli może nie spodobać się oficjalna decyzja Nürburgring z 2025 r., ale część z nich postanowiła nie odpuścić bez walki. Po tym jak władze toru zrezygnowały z tradycyjnych Touristenfahrten — czyli sesji, podczas których motocykle i samochody mogły swobodnie dzielić legendarną Nordschleife — grupa zapaleńców podjęła konkretne działania.
Pomysł jest prosty: zebrać środki przez crowdfunding, sfinansować opinię ekspercką i skierować sprawę do sądu. Inicjator, Ralf Bollinger, jeździ po Nordschleife od około trzydziestu lat i argumentuje, że obecne ograniczenia naruszają lokalne prawo landu Nadrenia–Palatynat, które gwarantuje historyczny i niedyskryminujący dostęp do toru dla wszystkich uczestników.
Choć od decyzji o wyłączeniu motocykli z otwartych sesji minęły już miesiące, a dostęp dla motocyklistów utrzymuje się głównie w formie grupowych jazd z instruktorami, wielu uważa, że to za mało — i że tradycja Nordschleife Touristenfahrten bez barier powinna zostać zachowana.
Na razie zbierane są podpisy pod petycją, ruszył crowdfunding, ale wynik prawnej batalii nadal jest otwarty. Niezależnie od rezultatu, inicjatywa pokazuje, jak silne emocje i przywiązanie wiążą się z możliwością swobodnej jazdy po tym kultowym “torze”.
Rynek jednośladów w Polsce nadal rośnie
Styczeń 2026 był najlepszym w historii pod względem rejestracji nowych motocykli w Polsce — tak wskazują dane z raportu Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM). W pierwszym miesiącu roku dealerzy i salony odnotowali rekordowy popyt na maszyny, przewyższając wyniki z wcześniejszych lat i bijąc wszystkie dotychczasowe styczniowe zestawienia.
To o tyle ciekawe, że rynek motoryzacyjny jako całość w Polsce w styczniu nie wszędzie notował wzrosty — np. rejestracje nowych samochodów osobowych były nieco niższe rok do roku.
Sytuacja na rynku motocykli znaczy coś więcej niż chwilowy boom. Ostatnie dane PZPM pokazują, że rynek jednośladów w Polsce od dawna znajduje się w trendzie wzrostowym, a motocykle i motorowery coraz częściej trafiają na drogi.
Więcej przeczytasz na »Motovoyager.net i na stronach »PZPM.
Czy wielki bagger nadaje się na pierwsze moto?
MV Agusta: pełna elektronika w standardzie we wszystkich modelach w 2026 r.
MV Agusta ogłosiła, że wszystkie motocykle z jej oferty na rok modelowy 2026 otrzymają pełny pakiet elektroniki jako wyposażenie standardowe. Dotyczy to zarówno sportowych modeli z serii F3, jak i innych motocykli w gamie włoskiej marki.
To posunięcie oznacza, że zaawansowane systemy wspomagania jazdy — takie jak kontrola trakcji, różne tryby jazdy, ABS z zakrętami, quickshifter, a w wyższych modelach nawet zaawansowane mapy silnika i zarządzanie momentem obrotowym — będą teraz dostępne bez dopłat.
Każdy model ma być wyposażony w:
6-osiowe IMU
ABS z korneringiem
3 tryby jazdy + 1 tryb konfigurowalny
Quick Shifter (góra / dół)
Kontrolę trakcji (8 poziomów czułości + opcja całkowitego wyłaczenia)
Kontrolę wheelee
Kontrolę hamowania silnikiem
Regulację reakcji silnika na manetkę gazu (Adjustable Engine Response)
Czułość rolgazu (3 poziomy)
Maksymalny moment obrotowy (3 poziomy)
RPM Limiter
Tempomat (Cruise Control)
W praktyce oznacza to też łatwiejsze porównanie ofert z konkurencją, gdzie podobne pakiety często są elementem dodatkowego wyposażenia lub zarezerwowane dla droższych wersji. Jednocześnie MV Agusta zyskuje na atrakcyjności na tle konkurencji.
Ducati „Formula 73” – esencja piękna!
Ducati zaprezentowało projekt Formula 73, którego istotą jest bezpośrednie nawiązanie do roku 1973 – jednego z najważniejszych momentów w historii marki.
To właśnie wtedy zadebiutował Ducati 750 Super Sport, model wywodzący się z sukcesu w wyścigu Imola 200 i uznawany dziś za kamień milowy w budowaniu sportowej tożsamości Ducati. Charakterystyczna zielona rama, minimalistyczna sylwetka i bezkompromisowy charakter sprawiły, że 750 SS stał się jednym z najbardziej pożądanych klasyków marki.
Formula 73 to projekt o ściśle limitowanej produkcji, inspirowany tamtym motocyklem zarówno stylistycznie, jak i koncepcyjnie. Ducati podkreśla historyczne DNA, odwołując się do przełomowego momentu sprzed ponad pół wieku i przekładając go na współczesną interpretację.
Kluczowe są tu dwa elementy: dziedzictwo i ograniczona liczba egzemplarzy. To nie masowa seria specjalna, lecz kolekcjonerski projekt!
W praktyce Ducati pokazuje, że rok 1973 wciąż pozostaje jednym z fundamentów jej wizerunku – i że historia może być nie tylko wspomnieniem, ale realnym narzędziem budowania współczesnej oferty.












